- Proszę- Ja - zaczął Karol
„— Proszę
— Ja... — zaczął Karol, ale natychmiast przerwał i zapytał — Nie można wejść
— W jakiej sprawie
Zdziwiło go takie pytanie. Zerknął w górę, żeby sprawdzić, czy istotnie znajduje się przed wejściem do bankowego kantoru.
— Mam złoto — poinformował ściszając głos. — Chcę je wymienić.
— Proszę poczekać.
Drzwi się zatrzasnęły. Był to zaiste dziwny sposób załatwiania klientów, ale postanowił poczekać i czekał. Dość długo. W każdej innej sytuacji po prostu odszedłby, ale teraz jak najszybciej chciał się pozbyć swego skarbu, zbyt trudnego do ukrycia w razie jakiegoś nieprzewidzianego wypadku. Wreszcie powtórnie zgrzytnęły zawiasy.
— Niech pan wejdzie.
Przywiązał wierzchowca do poprzecznego drąga wspartego na wbitych w ziemię palikach, wydobył z juków woreczek i z tym drogocennym ciężarem wkroczył do wnętrza. Było ono dość długim, lecz wąskim pomieszczeniem, przegrodzonym w połowie sklepową ladą. Za nią znajdowały się drzwi, a obok nich malutkie okienko przegrodzone na krzyż dwiema żelaznymi sztabami. Za ladą tkwił w głębokim fotelu chudy blondyn nieokreślonego wieku, w kamizelce i czarnych zarękawkach naciągniętych aż po łokcie na białą koszulę. Człowiek, który wprowadził Karola, wyglądał odmiennie. Był wyższy, bardzo potężnej tuszy, szeroki w barach, o tęgim karku i obliczu przypominającym psa rasy buldog. W sumie robił wrażenie niezbyt sympatyczne.“(11)
<<<< Ale zupełnie nową powiedziałbym
| Jest niestety rzeczą >>>>