9 - Słowacki wysp tropikalnych-

1% podatku |biżuteria ręcznie robiona |protetyka wrocław

„9 — Słowacki wysp tropikalnych
— O pani! — rzekł Wachicki i uczynił lotny ruch ramieniem, w którym trzymał panamę. Uśmiechnął się do Sztajsowej i wreszcie wyszedł do ogródka.
I naraz tedy o mało nie zdradził się okrzykiem zadowolenia. Wczorajsza postać o cienkiej talii i w jasnej sukni chodziła tam i nazad po ścieżce wiodącej od progu do koncertowej estradki. Czyżby chodziła tam od wczoraj, śmieszne. Prawą pięścią uderzała o dłoń lewej ręki.
Ponieważ żwir zanadto byłby szemrał mu pod podeszwami, zstąpił z progu w bok na kępkę trawy. Kobieca postać, zwrócona do niego plecami, oddalała się w stronę różowego drewniaka. Jeszcze raz stąpił w bok i usiadł przy stoliku za pniem kasztana, który przypominał mu czemuś afrykańskie drzewo. Był tym pniem na poły przysł.onięty. Na wszelki wypadek otworzył na stoliku książkę.
Po paru chwilach zza kasztana rozległ się chrzęst rozsypujących się pod pantofelkami kamyczków, innymi słowami odgłos zdenerwowanych, zbliżających się kobiecych kroczków. Jasna sukienka zdążyła już widocznie dojść do drewniaka w kształcie muszli i teraz wracała. Oprócz kroczków słychać było też jakieś klaśnięcia — dźwięk podobny do klapnięć pięścią o dłoń, pięścią o dłoń...! Leon obojętnie podniósł głowę znad książki, kiedy postać akurat go mijała.“(5)

<<<< Z zapałem przystąpiliśmy do dzieła | starszym Co więcej choroby >>>>

meble biurowe |gry hazardowe |Gry Internetowe